Idealne narzędzie prosumenta
 Oceń wpis
   

Internet przekazał kontrolę nad wizerunkiem przedsiębiorstw w ręce konsumentów. Dowiedli tego twórcy portali mstop.pl oraz nabiciwmbank.pl. Jest to sygnał dla firm i organizacji, że weszliśmy nie tylko w erę prosumenta angażującego się w tworzenie produktu, ale prosumenta, który potrafi się zorganizować i skutecznie wpływać na wizerunek firmy.   

Internet od dawna daje możliwość wyrażenia swojej opinii na temat jakości oferowanych usług i produktów. Każdy, kto jest zadowolony, bądź niezadowolony, może założyć forum, blog, czy profesjonalny serwis internetowy. Nie każdy był jednak przekonany co do skuteczności takich działań. Sukces medialny portali stworzonych przez niezadowolonych kredytobiorców mBanku i Multibanku może zmobilizować rzesze innych klientów. Zaczęto nawet mówić o "pokoleniu GoldenLine".

Mała rewolucja? Czemu nie? Internet jest do tego świetnym miejscem. To doskonałe narzędzie do wywierania wpływu na organizacje. Do tej pory zdawał się być we władaniu działów PR i agencji e-marketingu. Teraz również konsumenci zaczęli wykorzystywać to narzędzie. Jest miejscem dialogu. Można szybko poznać stanowiska każdej ze stron i odnieść się do nich. 

Czy twórcom wspomnianych portali udało się osiągnąć cel? Niezależnie od wyniku negocjacji na pewno odnieśli sukces. Wymogli na bankach podjęcie rozmów. Znacząco wpłynęli również na ich wizerunek. A to chyba było najbardziej bolesne. Nie chciałbym oceniać postępowania działów PR. Wystarczy tylko stwierdzić, że zawiodła komunikacja. Nie zauważono momentu, w którym zrodził się kryzys (a może zauważono, ale został on zbagatelizowany?).

Choć w Internecie już od dłuższego czasu istnieją portale konsumenckie, to do tej pory żaden z nich nie wywarł takiego wpływu na działalność organizacji. Jakie stąd płyną wnioski dla PR-owców? Ci już dawno docenili to narzędzie jako sposób dotarcia z komunikatem do klienta. Teraz muszą wsłuchiwać się jeszcze uważniej w głosy płynące od internautów, aby nie przegapić nadejścia ewentualnego kryzysu. Zaistniała sytuacja jest przede wszystkim sygnałem dla konsumentów, że organizując się wspólnie są w stanie skutecznie wpływać na działania firm i organizacji.

 

Komentarze (3)
Pracownik zwolniony - pracownik stracony?
 Oceń wpis
   

Ważniejsze od pytania "W jaki sposób zwalniać pracowników?" jest tylko pytanie "Jak zwalniać pracowników, aby Ci nie czuli żalu do firmy?". W czasie, gdy firmy zwalniają coraz więcej osób jest to poważny problem. Pracodawcy często zdają się tego nie rozumieć.

Prawie nikogo nie trzeba już przekonywać, że pracownik jest ambasadorem swojej firmy. Może przyczynić się do jej pozytywnego wizerunku. Może też przysporzyć jej dodatkowych klientów. Z kolei niezadowolony pracownik, a zwłaszcza niezadowolony były pracownik, może firmie przysporzyć wrogów. I wpłynąć w znaczny sposób na pogorszenie jej wizerunku. Siła tego oddziaływania jest większa, gdy zwalniamy jednocześnie wielu pracowników.

Relacje z pola walki z kryzysem dowodzą, że wiele firm nie przejmuje się tymi zasadami. Zwalniają masowo (co zrozumiałe) i bez przeprowadzenia rozmowy z zainteresowanym. Pracownicy o zwolnieniu dowiadują się z oficjalnego pisma, a nie bezpośrednio od przełożonego. Pracownik, który dotąd był częścią zespołu, teraz staje się wrogiem: trzeba mu jak najszybciej odebrać dostęp do komputerów i pomieszczeń firmy. Taki sposób zwolnienia nie pozostawi miłych wspomnień. Oprócz tego staje się sygnałem dla tych, którzy mieli więcej szczęścia, że za jakiś czas firma postąpi podobnie z nimi.

Zwolnienia same w sobie są konfliktogenne. Jednak sposób przekazania wiadomości istotnie wpływa na reakcje pracownika i odbiór firmy przez otoczenie. Przede wszystkim trzeba szczerze podać przyczynę. Nie wystarczy mówić ogólnie o kryzysie i konieczności zwolnień. Omówić dotychczasową pracę i wskazać dlaczego to akurat on jest zwalniany. Przedstawić sytuację firmy i branży. Może wskazać na inne pola, na których mógłby się realizować?

Właściwa "kultura zwalniania", będąca częścią kultury organizacyjnej, przyczynia się do postrzegana firmy jako instytucji, z którą należy się solidaryzować. Aby przetrwać trudny czas, musi rezygnować z części swoich pracowników. Tak więc, również konieczność zwolnień daje się przekuć na ocieplenie wizerunku. W pracownikach zaś pozostanie świadomość, że byli ważnym członkiem zespołu.

Komentarze (5)
PRawda w PR
 Oceń wpis
   

Public relations, biorąc pierwszą z brzegu definicję, to kształtowanie wzajemnie korzystnych relacji pomiędzy organizacją i różnymi grupami jej otoczenia. Ma na celu pozyskanie zaufania, poparcia, zrozumienia dla podejmowanych przez organizację działań. Ma też wytworzyć w umyśle odbiorcy pozytywny, atrakcyjny, ceniony przez niego obraz. Relacja ta, jeśli ma być trwała, musi opierać się na szczerości. Jedną z podstawowych kategorii obecnych w PR jest więc pojęcie "prawdy". Wszelkie komunikaty muszą być prawdziwe, nie ma w nich miejsca na kłamstwo.

Kłamstwo jednak wiąże się nie tylko z powiedzeniem czegoś, co jest niezgodne ze stanem faktycznym, ale również z nieujawnieniem informacji prawdziwych. Kwestia ta staje się teraz wyjątkowo aktualna, gdy wiele firm ma problem z komunikowaniem swojej złej sytuacji finansowej, czy problemów wynikających z gospodarczej zapaści. Powstaje więc problem, czy nieinformowanie o tym opinii jest już działaniem na jej szkodę. Wszak każdy ma prawo do rzetelnej i pełnej informacji. Tylko na jej podstawie jest w stanie wyrobić sobie prawdziwy osąd o interesującej go instytucji. Może słuszną decyzję podjął prezes Opera TFI przesyłając klientom list szczery aż do bólu. Z drugiej strony takie szczere i podane bez "piarowskiej" obróbki wyznanie może przyczynić się do dalszej zapaści w organizacji, a nawet utraty zaufania. Czy więc specjalista ds. PR stoi tu przed dylematem: powiedzieć prawdę, co może zaszkodzić organizacji, albo ją przemilczeć, i w ten sposób skłamać?

Byłaby to sytuacja moralnie niezwykle niekomfortowa. Z kłopotu - jak to zwykle bywa - wybawia nas zdrowy rozsądek oraz - co już tak często się nie zdarza - etycy. W etyce znana jest kategoria prawdy należnej i nienależnej. Są sytuacje, w których ogłoszenie prawdy jest zwyczajnie szkodliwe dla firmy, kiedy trzeba czasu na uporanie się z problemem, a udzielenie informacji pogorszyłoby tylko sprawę. Wśród grup otoczenia można zaś wyróżnić interesariuszy, którym prawda należy się bezwarunkowo i natychmiast. Niepoinformowanie ich o sytuacji jest z całą pewnością kłamstwem. Jednak są również i takie grupy, które nie potrzebują danej informacji, a przynajmniej nie potrzebują jej natychmiast. Można powiedzieć, że jest ona im nienależna, i wtedy jej zatajenie nie będzie kłamstwem.

Jest to oczywiście tylko jeden aspekt tego problemu i to przedstawiony dość ogólnikowo. Zdecydowałem się poruszyć go w pierwszym, inauguracyjnym wpisie, ponieważ łączy dwie dziedziny, którymi się zajmuję. Jedną - w sposób naukowy, a drugą - PR - zawodowy. Ten blog poświęcony będzie praktyce PR, trendom, kampaniom, które mnie zainteresowały, albo mi się wyjątkowo nie spodobały. Będę śledził i komentował. Znajdą się również materiały dotyczące komunikacji, psychologii społecznej, marketingu i etyki biznesu.

Zapraszam...

 

Komentarze (0)




           
           

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:40
najlepszeprezenty.com.pl:
PR firm farmaceutycznych
:)
2013-11-21 19:26
artes liberales:
ZUS zmienia wizerunek
Panie Radosławie, spośród 6 kanałów, 3 to jedynie zapowiedzi. Nie musimy wierzyć w zapowiedzi,[...]
2012-05-22 00:46
mbiznes konto:
Firma społecznie odpowiedzialna
Niestety dzisiaj wiekszosc firm nie jest.