Marketing w wydaniu Radia Maryja
 Oceń wpis
   

W najbliższą sobotę (11 lipca) rusza nowa telefonia komórkowa. Będzie nazwała się w wRodzinie i należy do firmy CenterNet oraz… fundacji Lux Veritatis, która jest właścicielem m.in. Radia Maryja. Czy ten model biznesowy się sprawdzi?

Oferta skierowana jest do osób związanych z Radiem Maryja, TV Trwam, Naszym Dziennikiem, Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej oraz fundacją Nasza Przyszłość. To oni stanowią grupę docelową. Jak widać dość precyzyjnie określoną. Do nich też dostosowano filozofię firmy. Wartościami marki wRodzinie są: ciepło, przyjaźń, opiekuńczość, pomoc, dialog międzypokoleniowy, komunikacja w radiomaryjnej społeczności i jej scementowanie. Wszystko odpowiednio dobrane do grupy docelowej. Data inauguracji również – w dniach 11-12 lipca będzie miało miejsce spotkanie słuchaczy (tzw. Rodzin Radia Maryja) w Częstochowie. Wszystko dopięte na ostatni guzik.

O takiej możliwości oddziaływania marzy chyba każdy marketingowiec oraz specjalista PR. Bo trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że słuchacze tego radia są dobrze zorganizowaną, zdyscyplinowaną i lojalną społecznością. A sieć dysponuje wszystkimi docierającymi do nich kanałami medialnymi na wyłączność. W TV Trwam trwa akcja budowania rynku: są emitowane programy edukacyjne uczące obsługi telefonu komórkowego (przygotowanie rynku), tłumaczy się również korzyści płynące z jego posiadania (wzbudzenie potrzeby, rozbudzenie pragnieniai zakupu). Zaznacza się również, że rozmowy wewnątrz sieci będą tańsze, a łączenie z centralą w Toruniu będzie darmowe (wartość dodana, która ma stanowić przewagę konkurencyjną i w świadomości klienta jeszcze bardziej związać te dwie marki). Niedługo zapewne na antenie pojawią się trendsetterzy korzystający z numerów tej sieci, może nawet zostanie uruchomiony specjalny numer telefonu dla jej klientów, a prowadzący będą akcentować przywileje wynikające z należenia do Rodziny.

Siłą marki jest korzystanie z autorytetu mediów związanych z Tadeuszem Rydzykiem CSsR. Jest to tzw. efekt aureoli – podpięcie się pod coś, co klienci już znają, mają do tego zaufanie, czerpanie z już wypracowanej pozycji. To znacznie skuteczniejsze niż reklama, bo reklama często budzi nieufność, daje wrażenie, że ktoś chce coś wcisnąć.

Obecnie sprzedaje się nie produkt a ideę, pewien sposób życia, poczucie uczestniczenia we wspólnocie. We współczesnym marketingu coraz ważniejsze jest tworzenie społeczności wokół produktów czy usług – wRodzinie nie musi tego robić, dzięki redemptorystom już tym dysponuje. Tak więc, dzięki udostępnieniu rynku słuchaczy, wchodzi w już istniejącą społeczność, co pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Wprowadzenie nowego produktu dobrze jest zainicjować eventem – w tym wypadku będzie to pielgrzymka słuchaczy do Częstochowy. Szacuje się, że może zgromadzić ok. 200 tys. osób. Niejedna firma może pozazdrościć CenterNetowi zainteresowania. Tym bardziej, że będą to osoby najbardziej zaangażowane, najbardziej aktywne, to one staną się ambasadorami marki po powrocie do swoich środowisk.

Pytaniem otwartym pozostaje czy to się sprawdzi, czy znajdzie się dostateczna ilość klientów? Liczbę słuchaczy Radia Maryja szacuje się na 2-4 mln osób. CenterNet chce do końca roku przyciągnąć 0,5 mln użytkowników, a docelowo w ciągu 3 lat – 2,5 mln (tu kilka artykułów: 1, 2, 3, 4, 5, 6). wRodzinie dysponuje wieloma atutami już na starcie. Ale czy uda się zmobilizować słuchaczy, aby regularnie korzystali z usługi i przynosili zysk? Marka wRdzinie przedstawiana jest im jako wspólne dzieło fundacji Lux Veritatis. A więc nie interes, przedsięwzięcie biznesowe, dodatkowa usługa, tylko integralna część „dzieła” medialnego. Ma to w świadomości odbiorców i przyszłych klientów wzbudzić lojalność. I sądzę, że w dużej mierze w taki właśnie sposób będowane będą komunikaty: "będąc wRodzinie (inaczej jesteś poza rodziną, np. Rodziną Radia Maryja) wspierasz nasze dzieło".

Nie jest to pierwsza kooperacja biznesowawa mediów T. Rydzyka. Wcześniej były to telezakupy w TV Trwam, a ostatnio SKOK-i. Nie wiem jak ze SKOK-ami, ale telezakupy – o czym było głośno jakiś czas temu – okazały się strzałem w dziesiątkę (coś na ten temat można znaleźć tu, tu oraz tu). Na zakończenie mała ciekawostka: największym zainteresowaniem cieszył się krem ze śluzu ślimaka (199 zł za 30 gram). I tak sobie myślę, że jeśli można było sprzedać z powodzeniem taki specyfik to i sieci wRodzinie też może się udać.

Jak to wpłynie na wizerunek radia jak i samego CenterNetu? O tym może innym razem.

Komentarze (8)
Marketing polityczny w wersji Obama 2.0
 Oceń wpis
   

W najnowszym numerze miesięcznika „Press” ukazał się artykuł Magdaleny Rittenhouse „Marketing po Obamie”. Tekst poświęcony jest przyznaniu sztabowi wyborczemu Baracka Obamy jednej z najbardziej prestiżowych nagród w świecie reklamy – nagrody Clio.

Mimo, że kampania Obamy skończyła się ładnych kilka miesięcy temu, to wciąż nie przestaje zadziwiać. Stała się przełomem w marketingu politycznym. Na jej potrzeby w maksymalnym stopniu wykorzystano nowoczesne media: serwisy społecznościowe (Facebook, MySpace, MyBarackObama.com), YouTube, czy serwis mikroblogowy Twitter. Spoty telewizyjne były precyzyjnie zaadresowane do konkretnych grup odbiorców, a reklama w Internecie na bieżąco dostosowywana do poruszanych w mediach tematów.

W tej kampanii chodziło przede wszystkim - jak zauważa Rittenhouse – aby zwolennicy sami porozumiewali się między sobą. Zwolennicy Obamy stali się integralną częścią kampanii i to oni pozyskiwali mu wyborców. Samodzielnie przetwarzali przekazane im materiały (wykorzystywali na swoich blogach, tworzyli z nich filmiki). Zapoczątkowano całą machinę, która  niczym perpetuum mobile działała bez pochłaniania dodatkowej energii z zewnątrz.

I tylko przykro się robi, że nasi politycy nie potrafili skorzystać z tego przykładu podczas ostatnich wyborów. Co prawda spora część z nich prowadzi blogi, próbuje zaistnieć w serwisach społecznościowych, powoli wykorzystuje Twitter. Jednak nie zdecydowali się na zwiększenie komunikacji za pomocą nowych technologii. Na tym tle skutecznie wyróżnił się kandydat Platformy - Rafał Trzaskowski. Zorganizował niekonwencjonalną (jak na standardy polskiego marketingu politycznego) kampanię wyborczą. Jej motorem była strona internetowa www.dlarafala.pl z humorystycznymi i „nieagitacyjnymi” filmikami, w których występowali popierający go artyści. Kampania była na tyle skuteczna, że mimo czwartego miejsca na liście wyborczej Trzaskowski zdobył mandat do Parlamentu Europejskiego.

Ten przykład pokazuje, że wykorzystanie nowych form komunikacji sprawdza się również w polskiej rzeczywistości politycznej. W świecie, w którym duża część życia upływa w Internecie zorganizowanie i przeprowadzenie kampanii wirtualnej jest po prostu warunkiem koniecznym zdobycia zwolenników i przekonania do siebie wyborców.

 

Komentarze (2)




           
           

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:40
najlepszeprezenty.com.pl:
PR firm farmaceutycznych
:)
2013-11-21 19:26
artes liberales:
ZUS zmienia wizerunek
Panie Radosławie, spośród 6 kanałów, 3 to jedynie zapowiedzi. Nie musimy wierzyć w zapowiedzi,[...]
2012-05-22 00:46
mbiznes konto:
Firma społecznie odpowiedzialna
Niestety dzisiaj wiekszosc firm nie jest.