Marka na topie
 Oceń wpis
   

Wraz z październikowym numerem miesięcznika „Press” ukazał się dodatek „Top Marka”. Zawiera on analizy wizerunku medialnego 50 marek z dziesięciu branż: motoryzacja, TV, banki, telekomunikacja, ubezpieczenia, radio, sieci handlowe, artykuły spożywcze, IT, GSM.

Przy powstaniu jednej z zawartych w nim analiz („Skusić dźwiękiem” - o strategiach promocyjnych marek radiowych) miałem przyjemność współpracować. Pozdrawiam autorkę, panią Joannę Sopyło!

Marką, która cieszyła się największą ilością publikacji od lipca 2008 do czerwca 2009 roku jest TVN. Podobnie jak w zeszłorocznym rankingu. Nie dziwi to, gdy weźmiemy pod uwagę, iż stacje telewizyjne wspomina się w kontekście związanych z nimi gwiazd. A o tych  prasa zawsze chętnie pisze.

Komentarze (1)
Janusza Palikota przygoda z reklamą
 Oceń wpis
   

Właśnie rozgorzała dyskusja na temat pewnej reklamy. Otóż poseł PO zdecydował się zachęcić do czytania "Pulsu Biznesu". Dziennikarze pytają o moralne aspekty. Mnie zastanawia coś zupełnie innego.

Jak to może wpłynąć na wizerunek zarówno samej gazety jak i znanego polityka?

 

 

Fot.: "Rzeczpospolita"

"Puls Biznesu" zdecydował się poprosić znanych polityków i biznesmenów o wystąpienie w reklamie. Nic dziwnego, jest to tytuł adresowany właśnie do nich. W ten sposób chce pokazać, że jest czytany przez znanych polityków i biznesmenów, że jest dla nich źródłem wiedzy ekonomicznej. Oprócz Janusza Palikota w kampanii udział wezmą również Adam Szejnfeld (PO), czy Andrzej Malinowski (PSL).

Ciekawi mnie, czy ograniczenie się do polityków rządzącej koalicji nie zmniejszy wiarygodności "Pulsu". Analizy bieżących wydarzeń mogą się wydawać czytelnikom nierzetelne. Skoro tytuł reklamują określeni posłowie (i to nieodpłatnie), to czytelnik może podchodzić podejrzliwie np. do komentarzy dotyczących decyzji gospodarczych rządu. Tę sytuację być może zneutralizują przedstawiciele biznesu, m.in.: Zygmunt Solorz-Żak, Jan Kulczyk, Ludwik Sobolewski, Henryka Bochniarz. To pozwoli gazecie uwiarygodnić się merytorycznie. Politycy zaś zapewnią (a właściwie już zapewnili) szersze zainteresowanie samą kampanią.

Co otrzymują politycy? Według mnie mogą wiele zyskać. "Puls Biznesu" ceniony jest za profesjonalizm i rzetelność informacji. Zatem rekomendujący je polityk korzysta z tzw. efektu aureoli. Firmując ważne pismo ekonomiczne, pokazuje się jako fachowiec, ekspert. Najwięcej zyskuje Janusz Palikot, który z jednej strony znany jest z budzących kontrowersje wypowiedzi, a z drugiej – z utworzenia komisji Przyjazne Państwo. Tu staje się znawcą zagadnień gospodarczych. Jest to krok w kierunku zrównoważenia wizerunku politycznego zawadiaki i twórcy polskiej pop-polityki.

Wątpliwości budzi hasło: „Czasami puls jest ważniejszy niż fakt”. W pierwszej chwili ta gra słów nasunęła mi błędne skojarzenie z dziennikiem „Fakt” (no i dlaczego tylko czasami "Puls" miałby być ważniejszy niż "Fakt"?). Przecież te dwa dzienniki nie konkurują z sobą. Myślę więc, że może chodzić o to, ze puls – czyli stan czegoś, jego interpretacja - jest ważniejszy od samych faktów. I to właśnie "Puls Biznesu" podaje czytelnikowi gotową interpretację. Dość karkołomna konstrukcja. Szczerze przyznaję, nie wiem jaki sens ma to hasło, oprócz tego że łatwo zapada w pamięć.

Komentarze (4)
ZUS - anatomia kryzysu
 Oceń wpis
   

„W ZUS-ie biorą łapówki” - takie głosy usłyszałem dziś wiele razy. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, instytucja która powinna cieszyć się dużym zaufaniem społecznym, jest w oczach opinii publicznej niewiarygodna. I wczoraj w tej niewiarygodności się umocniła.

Całkiem niedawno firma Goodbrand & Company opublikowała ranking najlepszych polskich marek, w tym tzw. "marek narodowych". Ostatnie miejsce zajął w nim właśnie ZUS. Instytucja ta ma – mówiąc delikatnie – nienajlepszą opinię w społeczeństwie, a o jej działaniach krążą już legendy. Pamiętam, jak moja znajoma na początku swej urzędniczej zusowej kariery otrzymała upomnienie od przełożonej, ponieważ była zbyt … miła dla interesantów. Dlatego też nie zdziwiłem się, gdy zobaczyłem wyniki rankingu.

Wczorajsze aresztowanie prezesa oraz innych wysokich rangą urzędników w oczach wielu osób całkowicie skompromitował tę instytucję. Ta sytuacja odbija się również na pracownikach, bo w mniemaniu wielu osób skoro sam prezes oskarżony jest o korupcję, to jego podwładni nie są wcale uczciwsi. ZUS kłopoty z wizerunkiem ma nie od dziś i choć próbuje coś z tym zrobić, to wiele jeszcze czasu minie, zanim sytuacja się poprawi. Oczywiście wizerunek ZUS-u wpisuje się w negatywny wizerunek urzędów (państwowych i samorządowych) jako instytucji ociężałych i piętrzących problemy, których pracownicy niewiele robią poza parzeniem kawy i dyskusjami o nowych wyprzedażach. Sytuacja ZUS-u jest tym gorsza, że każdy z nas musi oddać mu niemałą część swoich pieniędzy w postaci bezzwrotnej daniny (bo chyba w ten sposób traktuje się składki). Ciężko nad tym przejść do porządku dziennego.

Co może więc zrobić ZUS? Do zrobienia jest wiele – przede wszystkim informowanie i edukacja społeczeństwa. Ważne jest także pokazanie służebnej funkcji i proklienckiej postawy. Pokazanie, że przychodzący do urzędnika nie jest petentem, czy interesantem, ale klientem. I tak też chce być obsłużony. Tu ważną rolę odgrywają poszczególni pracownicy, zwłaszcza znajdujący się na pierwszej linii kontaktu. Muszą być w pełni świadomi, że to od ich zachowania zależy w dużej mierze wizerunek tej instytucji. Niezbędne jest pokazanie, że ZUS nie jest pasożytem czerpiącym korzyści kosztem ciężko pracujących osób, ale instytucją pomagającą im zabezpieczyć ich przyszłość. Nie będzie łatwo nadrobić lat zaniedbań w tym względzie. Jednak nie dowiemy się, czy jest to wykonalne, dopóki nie spróbujemy.

Jednym z działań mających zmienić sytuację jest prowadzony przez rzecznika ZUS, Przemysława Przybylskiego, blog. Istnieje od roku, choć niestety nie zawiera zbyt wielu wpisów. Dostarcza praktycznych informacji oraz komentuje ukazujące się w prasie artykuły – w dużej mierze te niepochlebne. Inicjatywa jest warta uwagi. Jednak mój niepokój budzi stosowany w niektórych (warto zaznaczyć: nielicznych) miejscach ton jego wypowiedzi, przybierający postać skargi skrzywdzonego dziecka. Bo tak kojarzą mi się tytuły postów: „Larum grają – ZUS się szkoli”, „Wirtualna Polska kłamie”, „Media lubią straszyć”, „Gazeta Wyborcza kłamie i manipuluje”, „Kowal zawinił, Cygana wieszają”. Większość wpisów jest jednak rzeczowa i dotyczy konkretnych zagadnień. Obecna rocznica 75-lecia istnienia jest świetną okazją do przeprowadzenia kampanii ukazującej historię zakładu oraz jego podstawowe zadania, czy nawet ograniczenia. Jest świetną okazją, aby zwrócić uwagę na pozytywne aspekty istnienia.

Ale przedtem zakład musi poradzić sobie z trwającą od wczoraj sytuacją kryzysową. W kontekście dotychczasowego wizerunku nie będzie to proste. Na razie przekaz kierowany do mediów akcentuje bezpieczeństwo posiadanych funduszy oraz normalne funkcjonowanie poszczególnych pionów zakładu.

Komentarze (2)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |




           
           

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:40
najlepszeprezenty.com.pl:
PR firm farmaceutycznych
:)
2013-11-21 19:26
artes liberales:
ZUS zmienia wizerunek
Panie Radosławie, spośród 6 kanałów, 3 to jedynie zapowiedzi. Nie musimy wierzyć w zapowiedzi,[...]
2012-05-22 00:46
mbiznes konto:
Firma społecznie odpowiedzialna
Niestety dzisiaj wiekszosc firm nie jest.