CSR niedoceniany przez konsumentów
 Oceń wpis
   

Przeczytałem dziś ciekawy materiał dotyczący firm kierujących się w swojej działalności zasadami etycznymi. Chodzi o badania postaw konsumentów wobec przedsiębiorstw wdrażających programy CSR.

O badaniu można przeczytać na stronach "Rzeczpospollitej":  TU, TU i TU.

Dla klientów – przynajmniej na rynku polskim - ważna jest cena (najlepiej niska) oraz uczciwość firmy (wobec niego samego oczywiście). To czy firma dba o zatrudnianych pracowników, środowisko naturalne, angażuje się na rzecz najbliższego otoczenia jest sprawą nieistotną. Można z tego wysnuć prosty wniosek, że nie opłaca się być społecznie odpowiedzialnym. Nie ma takiej potrzeby, ponieważ tego typu wysiłki są niezauważane i niedoceniane przez otoczenie (nie przekładają się bezpośrednio na zysk).

Co zrobić, aby to zmienić? Dlaczego firmy nie powinny rezygnować z podejmowania tego typu działań? Na naszym rodzimym rynku prowadzenie działań CSR wiąże się nierozerwalnie z działalnością edukacyjną. Należy uzasadniać potrzebę wprowadzania etycznych zasad i angażowania się firm na rzecz innych. Na rynkach bardziej dojrzałych klienci potrafią bez większego trudu wskazać firmy kierujące się zasadami etycznymi i piętnować te, które im uchybiają.

Polscy klienci na działania etyczne patrzą podejrzliwie. Słysząc o konkretnej akcji automatycznie zastanawiają się – ile i kto na tym zarobi. I ten zysk kojarzy się z czymś brudnym, wstydliwym. A więc jeśli tylko słyszą, że firma farmaceutyczna – powiedzmy – inicjuje akcję szczepień przeciwko pewnej chorobie, to od razu kojarzą to z chęcią zarobienia na ludzkim nieszczęściu. Jeśli firma oświetleniowa wymienia żarówki na ulicach miasta, to mieszkańcy szukają drugiego dna (może ma stare i chce je wypchnąć z magazynów?). We współdziałaniu dla dobra społeczności lokalnej doszukujemy się ukrytych intencji. Dlatego też niektóre przedsiębiorstwa akcentują wyłącznie korzyści obdarowanych, nie mówią o celach , które chcą osiągnąć. To tworzy coraz większy mur nieufności.

Zysk nie jest brudny i firmy mają do niego prawo. Przedsiębiorstwo to nie organizacja charytatywna i nawet prowadzenie działań CSR ma się zwrócić. Najważniejsze, żeby każda ze stron umiała dostrzec płynące dla niej korzyści. A te muszą być proporcjonalne. Warunkiem sukcesu jest zadowolenie każdej ze stron. Firma nie może zyskać nieproporcjonalnie więcej niż jej otoczenie, ani otoczenie nie może otrzymać zbyt wiele kosztem danego przedsiębiorstwa.

Działania CSR nie są ani dodatkiem do działań marketingowych ani plastrem przykrywającym kryzys wizerunkowy. Klienci są bardzo wyczuleni na tego typu zabiegi. Społeczna odpowiedzialność wiąże się z przyjętą przez firmę misją i jest jej podporządkowana. Zakres etycznej odpowiedzialności przedsiębiorstwa jest definiowany przez obszar jego biznesowej działalności. Spójność w tym względzie jest warunkiem koniecznym udanej kampanii.

Istnieje wiele organizacji propagujących zachowania etyczne w biznesie. Prowadzą one kampanie, szkolenia, organizują konferencje poświęcone etyce biznesu. Adresatem tych działań są przede wszystkim menedżerowie i zarządy. Pomija się konsumentów. Tymczasem skuteczna edukacja CSR musi być przeprowadzana dwutorowo: przedsiębiorstwa przekonuje się, że warto, a konsumentów uczy się zwracania uwagi i wyróżniania tych firm, które dbają o innych. Trzeba wyedukować konsumentów, uwrażliwić ich na tego typu inicjatywy. Dopiero wtedy CSR stanie się ważnym elementem przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstw. 

 

Komentarze (0)
Nie-etyczny PR
 Oceń wpis
   

Kilka tygodni temu opublikowano list otwarty sprzeciwiający się utożsamianiu PR-u z manipulacją. W ostatni piątek Rada Etyki Public Relations wydała oświadczenie, w którym spisała „7 grzechów głównych polskich PR-owców”.

Jakie są to grzechy?

1. Ukrywanie tożsamości i intencji nadawcy
2. Korupcja
3. Gwarantowanie publikacji w mediach przez PR-owców
4. Kłamstwo i manipulacja
5. Kradzież pomysłów
6. Łączenie pracy PR-owca i dziennikarza
7. Szkalowanie konkurentów i klientów

Oczywiście „grzechy” te (z wyjątkiem trzeciego i szóstego) spotkać można w wielu innych branżach i PR pod tym względem się nie wyróżnia. Jednak porównywanie się i pocieszanie, że u nas nie jest najgorzej nie przyniesie żadnych korzyści. Nie poprawi jakości współpracy PR-owców zarówno z klientami, jak i z odbiorcami tworzonych przekazów.

Faktem jest, że w ostatnim czasie PR nie ma zbyt dobrego wizerunku (chciałoby się powiedzieć PR-u). Środowisko próbuje coś z tym zrobić. Podejmuje się działania zarówno uświadamiające społeczeństwo, jak i podnoszące wrażliwość etyczną samych PR-owców. Wiele oskarżeń ma niestety swoje uzasadnienie.

Problematyczne jest ogłoszenie listy grzechów niedługo po odezwie broniącej dobrego imienia branży. Podkreśla się, że PR nie jest manipulacją i kłamstwem, wskazując jednocześnie że PR-owcy kłamią i manipulują. Pierwszy z komunikatów skierowany jest do społeczeństwa, a drugi - do samych PR-owców. Ma zwrócić uwagę, uwrażliwić na istniejące problemy.

Myślę, że taka taktyka może okazać się skuteczna. Z jednej strony apelujemy, aby nie mieszać naszej profesji z błotem, a z drugiej - pokazujemy, że nieetyczne zachowania są piętnowane i nie należą do istoty zawodu. Edukacja nie może przebiegać tylko do społeczeństwa. Musi dotyczyć również samych zainteresowanych. PR-owiec jest specjalistą od komunikacji społecznej, jest to w pewnym sensie zawód zaufania publicznego. Dba o poprawną komunikację między instytucjami a otoczeniem, dba też o dobre imię reprezentowanych organizacji. Aby mógł spełniać swoją misję, musi być wiarygodny. Zatem najlepsze świadectwo PR-wi wystawią moralnie działający fachowcy.


Komentarze (1)
O dobre imię branży PR
 Oceń wpis
   

Jeśli jakieś działanie ktoś chce zdeprecjonować to nazywa je PR-em. W wielu debatach public relations uchodzi za narzędzie oszukiwania. Wpływa to na postrzeganie przez społeczeństwo całej branży.

Co pewien czas daje się słyszeć głos specjalistów, którzy zaznaczają, że podobne działania nie mają z PR-em nic wspólnego. Środowisko PR podjęło inicjatywę zmierzającą do zmiany tej sytuacji. Na stornie glospr.pl Związek Firm Public Relations opublikował list otwarty przeciw nadużywaniu w debacie publicznej terminu „public relations”. Zbyt często używa się go jako synonimu krętactwa, manipulacji i kłamstwa. Tymczasem, na co zwracają uwagę autorzy listu, public relations to „działania wykluczające posługiwanie się kłamstwem. Jeśli ktoś wprowadza opinię publiczną w błąd, manipuluje lub tuszuje rzeczywistość, nie prowadzi działań PR. Public relations opiera się bowiem wyłącznie na prawdzie i zakłada uczciwą i rzetelną komunikację na temat prowadzonych działań”.

Mam wrażenie, że PR traktowany jest jako przysłowiowy chłopiec do bicia. Bez znajomości branży traktuje się ją jako zakłamane i sprzedajne narzędzie służące do omamienia odbiorcy. Cierpią na tym głównie osoby wykonujące ten zawód. Patrzy się na nie nieufnie, albo wręcz przypina łatkę zawodowego kłamcy. A przecież public relations to rzetelna, oparta na zaufaniu, służąca zarówno nadawcom (różnego rodzaju organizacjom i ich produktom) jak i odbiorcom (grupom otoczenia) komunikacja. Jest branżą jak każda inna. I podobnie jak każda inna branża ma prawo do dobrego imienia.

 

 


Komentarze (0)
1 | 2 |




           
           

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:40
najlepszeprezenty.com.pl:
PR firm farmaceutycznych
:)
2013-11-21 19:26
artes liberales:
ZUS zmienia wizerunek
Panie Radosławie, spośród 6 kanałów, 3 to jedynie zapowiedzi. Nie musimy wierzyć w zapowiedzi,[...]
2012-05-22 00:46
mbiznes konto:
Firma społecznie odpowiedzialna
Niestety dzisiaj wiekszosc firm nie jest.